wtorek, 23 lutego 2016

Pomiary jakości odsłuchu głośnikowego Hi-Fi

Transmisja dźwięku w powietrzu i jej wysoka jakość stoją w sprzeczności. Proponuję zastanowić się nad sposobem pomiaru jakości dźwięku zestawu Hi-Fi, ponieważ istniejące metody są zupełnie nieprzydatne do określenia wierności dźwięku.

Pomiary jakości są zupełnie oderwane od realiów i nie uwzględniają najbardziej istotnego elementu wpływającego na jakość odbioru, a mianowicie oddziaływania pomieszczenia. Informacje zawarte w danych pomiarowych wzmacniacza lub źródła dźwięku tzn. np. odtwarzacza CD nie mają żadnego znaczenia dla faktycznej jakości odsłuchu. Wszystkie niedoskonałości sprzętu grającego, z wyjątkiem głośników, od dziesięcioleci są tak małe, że całkowicie niemożliwe do wykrycia przez słuch. Jednak branża audio skupia się na nich, najwidoczniej po to, żeby odwrócić uwagę nabywców od istotnych problemów.

Jeżeli jakieś pomieszczenie odsłuchowe ma RT60 wynoszący 0,5 sekundy, to znaczy, że po ustaniu dźwięku i upłynięciu czasu 0,5 sekundy odbicia  osiągną poziom 60 dB niższy od głośności dźwięku źródłowego. Można powiedzieć, że po tym czasie odstęp od zakłóceń wyniesie 60 dB. Jednak to błędne rozumowanie, bo muzyka nie składa się z elementów granych w jakichś odstępach, lecz jest procesem ciągłym. Wobec tego odstęp od zakłóceń nigdy nie będzie lepszy niż 60 dB, natomiast faktycznie może być  zerowy lub jeszcze gorszy.

Jeśli słuchacz usiądzie w strefie dalekiego odsłuchu, gdzie odbić jest więcej niż dźwięku bezpośredniego, odstęp od zakłóceń będzie parametrem bezsensownym, gdyż raczej należałoby określić jaki jest odstęp zakłóceń od sygnału.

Zjawiska akustyczne towarzyszące odtwarzaniu dźwięku w zamkniętym niewielkim pomieszczeniu są dość złożone. Wiadomo, że dźwięk po kilkuset odbiciach od podłogi, sufitu i ścian stanie się szumem. Pomijamy więc odbicia wczesne, późne, pogłos i wynikające z nich zniekształcenia i zakładamy, że jedynym problemem, który obniża jakość odsłuchu jest szum.

Zaledwie kilka parametrów określa jakość dźwięku.

1. Liniowość charakterystyki częstotliwościowej określająca także pasmo przenoszenia.
2. Zniekształcenia nieliniowe takie jak zniekształcenia harmoniczne, intermodulacyjne itd.
3. Odstęp od szumu.
4. Zniekształcenia czasu tzn. jitter i kołysanie dźwięku dla źródeł analogowych jak płyta LP lub magnetofon.

Kołysanie dźwięku czy jitter mogą być mierzone tradycyjnie, tak jak to się robi teraz, jednak pozostałe parametry muszą być mierzone inaczej, tak by uwzględniały faktyczną jakość. Wobec tego jakość dźwięku nie polega na tym jakie parametry ma sprzęt, ale co słyszy odbiorca. Jakość dźwięku może być określona tak naprawdę tylko i wyłącznie dla danego pomieszczenia, konkretnego ustawienia i pozycji słuchacza.

Nie ma znaczenia, że w warunkach laboratoryjnych i w modelowym pomieszczeniu odsłuchowym można uzyskać parametry idealne, ważne jest konkretne pomieszczenie u konkretnej osoby. Parametry w idealnym pomieszczeniu będą idealne. Ale nie słuchamy w idealnych warunkach i rezultaty nie są tak dobre. W realnym pomieszczeniu osiągnie się realną jakość i tą jakość trzeba mierzyć.

Dla przykładu wspomnianego wcześniej, kiedy szum jest znacznie niższy w pomieszczeniu odsłuchowym graficzne przedstawienie tematu będzie wyglądać następująco.


Od góry widać: sygnał użyteczny, szum pomieszczenia oraz to,co odbiera użytkownik. Przy czym na rysunku są proporcje raczej rzadko spotykane w warunkach domowych. Aby schemat był realny, zakłócenia powinny być tak samo silne jak sygnał użyteczny lub większe.

O ile  z pomiarów, które przedstawiają nam producenci sprzętu audio wynika, że jego zniekształcenia są minimalne i gwarantują osiągnięcie idealnej jakości, po dodaniu zakłóceń z pomieszczenia uzyskujemy realną jakość odsłuchu.

Konieczne jest określenie parametrów pomieszczenia odsłuchowego, które umożliwiają dobrą jakość odbioru. Musi zostać określona siła pierwszych odbić, stopień ich podbarwienia i czas pogłosu. Obecnie nie mamy żadnych norm i metod pomiaru realnej jakości odsłuchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz