środa, 8 marca 2017

Na marginesie: audiofilskie gwoździe

Więc stało się i kolejna granica na drodze do kompletnego obłędu została przekroczona. Znaleźli się tacy, co wpadli na pomysł watowania bezpieczników w sprzęcie audio. Najpierw jacyś spryciarze z działu sprzedaży i marketingu wpadli na pomysł, że czemu nie sprzedawać bezpieczników, których koszt produkcji wyraża się w centach, za setki dolarów. Ale jakiś sens w tym jest. Ludzie wymyślają różne rzeczy, żeby zarobić.

Teraz ktoś jednak wpadł na pomysł watowania bezpieczników, bo "lepiej grajom". Więc tu nie ma czegoś takiego, że cwaniaczek robi naiwnemu wodę z mózgu, żeby go skroić. To jest czysta paranoja, inicjatywa sama ze siebie, z czystej głupoty.

Więc ostrzegam. Zamiana bezpiecznika w jakimś urządzeniu audio może skończyć się porażeniem prądem, zniszczeniem sprzętu, a nawet pożarem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz