piątek, 19 maja 2017

Na marginesie: zrozumieć audiofila 2

Parę razy podchodziłem do tematu i okazywało się, że jednak nie wiem, co może kierować audiofilami.

Przypomniałem sobie mianowicie moją fascynację radiem, jak ono działa, jak się wydobywają z niego dźwięki, kiedy byłem małym dzieckiem. Jako dziecko nie potrafiłem zrozumieć jak w głośniku mogą się pomieścić ludzie. Przecież musieli tam być, bo słyszałem ich głosy.

Innym razem przypomniałem sobie, jak fascynował mnie pewien sprzęt. Mieć coś takiego to wtedy było coś. Jednak to też nie było to, bo mi nie chodziło o jakiś nadprzyrodzony dźwięk. Wiedziałem jak to gra, bo miał to kumpel i nie słyszałem nic nadzwyczajnego, po prostu chciałem mieć, bo było to piękne.

Jednak w końcu przypomniałem sobie, jak w przedszkolu ktoś wytłumaczył mi jak powstaje "zajączek" puszczany lusterkiem. Strasznie byłem wtedy rozczarowany, bo jako dziecku nie pasowały mi realia do wyobrażeń. Jakieś magiczne pochodzenie "zajączka" byłoby fajniejsze, a to trywialne faktyczne mnie rozczarowało.

Wydaje mi się, że właśnie chęć do wytłumaczeń magicznych i nadprzyrodzonych, które są bardziej atrakcyjne niż realia, najmocniej powoduje audiofilami.

Dlatego, że nie chcą przyjąć do wiadomości realiów, które nie są zbyt fascynujące, wolą tkwić w wyobrażeniach i iluzji.

Wyobrażanie sobie, że bezpiecznik w cudowny sposób "umie" zaczarować dźwięk jest z ich punktu widzenia fajniejsze niż to, że bezpiecznik może się przepalić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz