niedziela, 24 września 2017

Adaptacja akustyczna słaba i dobra

Tematyką tego bloga jest to, co słychać. A najbardziej słychać samo pomieszczenie w którym się słucha. Według mnie im mniej słychać pomieszczenie, tym więcej słyszy się z nagrań i dlatego warto coś z tym pomieszczeniem zrobić.

Coraz więcej osób zauważa wagę problemu i dlatego coraz częściej wykonuje się różnego rodzaju adaptacje akustyki pomieszczenia odsłuchowego. Niestety zazwyczaj taka adaptacja rozczarowuje.

Nietrudno zgadnąć dlaczego adaptacja akustyki przynosi inne rezultaty niż się spodziewano. Są właściwie tylko trzy przyczyny, dlaczego coś poszło nie tak.

1. Pomieszczenie jest za małe i ma niekorzystny kształt. Niestety zaadaptowanie pokoju np. około 12 m kwadratowych jest bardzo trudne. Ilość materiału tłumiącego będzie tak duża, że już niewiele poza nim się w tym pomieszczeniu zmieści. Zamiast próbować zrobić coś, co jest praktycznie niewykonalne lepiej kupić zrównoważone tonalnie słuchawki i słuchać w ten sposób.

2. Użyto za małą ilość źle rozmieszczonych ustrojów akustycznych. Bardzo częstym błędem jest adaptowanie tylko jednej lub dwóch ścian. Takie podejście nie rokuje korzystnie, bo pozostałe trzy albo cztery ściany oraz sufit zrobią swoje, tzn. popsują dźwięk. Pozostawienie podłogi bez żadnego dywanu czy grubej miękkiej wykładziny także. Ale najbardziej korzystny wpływ na brzmienie ma wytłumienie modów czyli wygłuszenie narożników. Żeby wygłuszyć narożniki potrzeba użyć osiem dużych pułapek basowych, albo zwykłych absorberów. Do wytłumienia punktów pierwszych odbić można wziąć nawet absorbery o mniejszej grubości. Natomiast do tłumienia basu, zwłaszcza w narożnikach użyć tych największych możliwych.



W odniesieniu do rysunku w narożnikach opisanych ciemnoczerwonymi liczbami od jeden do osiem należy użyć największych pułapek basowych lub absorberów jakie są możliwe. W punktach pierwszych odbić z literą A czyli tych gdzie bas trafia prostopadle warto użyć grubszych pochłaniaczy, natomiast w miejscach z literą B można użyć cieńszych, bo w tych miejscach najbardziej chodzi o stłumienie średnich i wysokich częstotliwości.

We wcześniejszym poście jest zawarty pomysł na wykonanie absorberów z miejsca 2B jako takich, które będą silniej niż zwykłe płaskie pochłaniać basy, ale to by miało sens wtedy, gdy w narożnikach pomieszczenia nic nie ma. Wykonanie takich ustrojów jest trudne i dlatego są one jak dotąd wciąż tylko projektem.

Niektórzy przyjmują, że pomieszczenie ma 16 narożników a nie 8. Te dodatkowe osiem narożników wypada pomiędzy narożnikiem przykładowo 1 i 2 oznaczonymi ciemnoczerwono, albo w ogóle to jest cała krawędź, w tym przypadku pomiędzy tylną ścianą i podłogą. Żeby opanować mody w wystarczającym stopniu wystarczy użyć 8 ustrojów w kątach.

3. Użyto niewłaściwych ustrojów. W pomieszczeniach mieszkalnych, które zazwyczaj są i tak dość małe, stosowanie dyfuzorów nie ma sensu. Żeby opanować mody w małym pomieszczeniu trzeba je wytłumić na głucho; pomieszczenie nie mody; co oznacza, że po prostu nie ma już miejsca na dodanie dyfuzorów. Co prawda można kupić dyfuzory, które są jednocześnie absorberami. Takie ustroje na tylnej ścianie dadzą jeszcze lepszy efekt. Dźwięk rozproszony pochłania się lepiej i efektywniej, a poza tym pomieszczenie nie będzie aż tak bardzo martwe, jak w przypadku użycia samych pochłaniaczy. Problem w tym, że takie ustroje są bardzo drogie.

Jednak największy problem z małym pomieszczeniem polega na tym, że jeśli są w nim meble, bo to jest zwyczajny pokój w którym się mieszka, że brakuje miejsca, by umiejscowić zaledwie kilka naprawdę niezbędnych ustrojów.

Wytłumienie punktów pierwszych odbić wymaga zastosowania 12 ustrojów. Jeśli się adaptuje narożniki ustrojów musi być już ich 20.


Jeśli adaptacja punktów pierwszych odbić ma wyglądać jak na powyższym rysunku, to w małym pomieszczeniu już nie będzie miejsca na ustroje w kątach w pobliżu kolumn, zresztą nie będą one niezbędne. Ustawienie 20 ustrojów w pomieszczeniu mieszkalnym o niewielkich rozmiarach jest niewykonalne. Swobodnie ustroje można montować tylko na suficie i w górnych narożnikach.

Tylko kto montuje ustroje pod sufitem? Niewiele osób. A pozostawienie sufitu bez adaptacji jest dużym błędem, bo mody o większych częstotliwościach są tymi najbardziej odczuwalnymi i psującymi efekt. Tak samo pozostawienie pustej podłogi. Punkt 1B z pierwszego rysunku powinien być wytłumiony dywanem albo wykładziną.

Adaptacja akustyczna, która polega wyłącznie na ustawieniu dyfuzorów na przedniej ścianie tzn. za głośnikami nie ma już żadnego sensu poza dekoracyjnym. Ale jeśli ktoś uważa, że będzie się w takim otoczeniu dobrze czuł, może ustawić dyfuzory za kolumnami, ale powinien mieć świadomość tego, że oprócz wystroju nie zmienia nic.

W wystarczająco dużym pomieszczeniu, o korzystnych proporcjach, które jest wykorzystywane tylko do słuchania (i oglądania filmów jako np. mała sala kinowa) można wyważyć proporcje pomiędzy absorpcją i rozproszeniem, żeby osiągnąć najlepszy efekt. Osoby dysponujące takim pomieszczeniem i potrzebnym budżetem mogą rozważyć taką opcję.

W zwykłych pokojach mieszkalnych adaptacja musi być częściowa. Żeby osiągnąć najlepszy możliwy efekt trzeba się starać, żeby zdjąć z każdej ściany i z sufitu podobną ilość odbić. W praktyce polega to na tym, że mając określoną ilość ustrojów trzeba je rozdzielić mniej więcej po równo na wszystkie ściany i sufit. Efekt będzie lepszy jeśli na czerech ścianach będą po dwa ustroje i dwa pod sufitem niż wtedy, kiedy się da po pięć na dwie ściany. Dobra adaptacja jest zrównoważona czyli wszystkie powierzchnie są adaptowane w podobnym stopniu. Zostawienie nawet jednej płaszczyzny bez żadnej adaptacji na pewno zepsuje końcowy efekt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz