piątek, 1 września 2017

Na marginesie: Pomnik audiofila

Czy gdzieś istnieje pomnik audiofila? Raczej nie ma takiego pomnika, co jest zastanawiające. Pomnik audiofilowi powinny postawić mas-media. Wszyscy dziennikarze telewizyjni, gazetowi i wszelkiego innego autoramentu powinni połączyć siły i wspólnie pomnik postawić. Ale nie tylko oni.

Monument byłby faktycznie hołdem dla całkowitego oderwania się od rzeczywistości i afirmacją miłości własnej pozbawionej samokrytyki i dystansu. A ponadto i przede wszystkim podatności na manipulację.

Audiofile nie wymyślili sami audiofilizmu. To jest wymysł dziennikarzy. Pod koniec lat siedemdziesiątych zaczęły się pojawiać pierwsze teksty opisujące takie właściwości sprzętu, których nie można zmierzyć i zbadać naukowo, ale jakoby można je usłyszeć.

Wszyscy wiedzą, że pewnym zaskoczeniem dla konstruktorów wzmacniaczy tranzystorowych z silniejszym niż w lampowych sprzężeniem zwrotnym było to, że grały nieprzyjemnie mimo świetnych parametrów. Okazało się, że nikt nie wiedział, że mogą istnieć inne zniekształcenia poza tymi, które mierzono. Kiedy odkryto zniekształcenia TIM można było je zacząć mierzyć, a co ważniejsze, eliminować.

Wobec tego od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku mamy sytuację taką, że parametry sprzętu odzwierciedlają jego jakość i brzmienie. Można przyjąć, że od 1972 roku
konstruktorom udaje się uniknąć takiego przeoczenia, że nowa technika i technologia powoduje wystąpienie jakiegoś nowego typu zniekształceń, które uchodzi uwadze inżynierów.

Jednak ten odosobniony przypadek ze zniekształceniami TIM sprzed niemal półwiecza jest wykorzystywany wciąż i od nowa do tego, żeby wmawiać konsumentom, że są jakieś zniekształcenia, których nie można zmierzyć a parametry nie określają jakości dźwięku.

Parametry określają jakość i brzmienia i przez te wszystkie lata nikt nie stwierdził występowania jakiegoś nowego typu zniekształceń, których dotąd nie znano. Wobec tego kwestie jakości i pomiarów są jednoznaczne i pewne.

Ale nie dla audiofila, któremu wystarczy, że ktoś w jakiejś reklamie rzuci hasło, że jest jeszcze coś, coś tajemniczego i nieznanego nauce, niezbadanego. I dlatego sprzęt zawierający np. lampy, który ma poza tym słabe parametry ma rzekomo ładniej brzmieć, bo te lampy mają jakieś magiczne właściwości, które nie są znane nauce.

Naukowcy - technicy- znają wszystkie typy zniekształceń. A inni naukowcy - socjotechnicy - znają metody manipulowania ludźmi. Więc pomnik audiofilom powinni postawić dziennikarze i naukowcy od badania sposobów manipulowania ludźmi i robienia im wody z mózgu.

1 komentarz:

  1. "." dot. kropka. Zawsze myślałem, że audiofil to określenie mądrego człowieka, wrażliwego na dźwięki o usposobieniu naukowca-technika inżyniera. Ależ się na tym przejechałem. Toż to określenie głupiego i w dodatku głuchego snoba. Pozdrawiam. Ciągnij blog dalej. Zawsze czekam na wpis.

    OdpowiedzUsuń