piątek, 6 kwietnia 2018

Na marginesie: Poradnik radiowca 3

Każdy radiowiec powinien wiedzieć, że jak się jest w radio i mówi do tego sitka wtedy po drugiej stronie są słuchacze, którzy tego słuchają. Załóżmy, że jest 100 słuchaczy. W związku z tym radiowiec mówiący do mikrofonu, tego sitka znaczy, ma mówić do całej setki. Nie wolno mu mówić do jednej wybranej osoby, która mu przysłała pocztą taką czy inną jakieś zdjęcia czy coś innego.

Nie wolno tak mówić przez radio, zwracając się do konkretnej osoby i prowadzić z nią niezrozumiałej dla innych rozmowy. Przecież inni słuchacze, czyli tych 99 osób, nie dostało tych zdjęć czy czegoś tam i nie wie o co chodzi. Można czasem zwrócić się do konkretnej osoby, ale to powinien być wyjątek, a nie reguła. Regułą to mogłoby być, ale dopiero wtedy, jak przy radio będzie siedzieć tylko jedna osoba, która właśnie przysłała mailem zdjęcie. Prowadzący audycje doprowadzą w końcu do tego, że pozostanie tylko jeden słuchacz, a następnie on też powie, że szkoda czasu na słuchanie radia.

Rozmowa jest ciekawa wtedy, kiedy my mówimy. Jak musimy słuchać innych nie jest fajnie, fajniej jest jak nas słuchają. A z radiem jest tak, że fajnie jest jak do nas ktoś przez to radio mówi, a niefajnie jest wtedy, jak przez radio ktoś mówi do kogoś innego, a my musimy tego niechętnie słuchać.

Takie mówienie do jednej osoby wynika nie tylko z braków warsztatowych, ale przede wszystkim z lenistwa. Bo przecież łatwe jest czytanie tego, co ktoś wysłał mailem, nie trzeba nic wiedzieć, zastanawiać się, układać, pracować nad programem. Po prostu przychodzi się do studia z pustką w głowie, kilkoma płytami i myśli sobie "powiem tytuł i wykonawcę, powiem coś o tym wykonawcy, bo coś jeszcze pamiętam, a resztę czasu zapcham czytaniem maili od słuchaczy, mam nadzieję, że coś napiszą, bo jak nie to dupa zbita, nie będę wiedzieć, co mam mówić."

Więc na koniec jeszcze raz: przez radio mówimy do wszystkich, żeby każdy mógł się czuć jak ta jedna jedyna osoba do której to radio gada. O to właśnie chodzi, a jak się tego nie wie, to trzeba się dowiedzieć lub zająć czymś innym, do czego się ma predyspozycje.

Każdy z wielu słuchaczy musi czuć się tym jednym jedynym dla którego radio istnieje i działa. Przy okazji trzeba dodać, że jeśli w studio jest dwóch, trzech czy nawet więcej prowadzących, to nie powinni oni się zajmować sobą, zresztą nawet jeden prowadzący nie powinien się zajmować samym sobą, ale o tym innym razem, tylko mówić do słuchaczy przy odbiornikach radiowych, do wszystkich. Są audycje, gdzie ludzie znajdujący się w studio zajmują się sobą i swoimi sprawami, ale to są tzw. słuchowiska radiowe np. serial radiowy "W zaściankowie", albo jakiś teatr. Jak ktoś przez radio puszcza piosenki nie może być zajęty samym sobą.

Historia radia uczy, że jeśli pustkę antenową usiłuje się zapełnić odczytywaniem tego, co słuchacze napisali, to takie radio jest skazane na klęskę. A jeśli nie skończy się całe radio, bo ktoś czyta te maile w radio państwowym, to skończy się konkretne pasmo, bo słuchacze będą odchodzić i w końcu zostanie malutka garstka najbardziej wytrwałych. Albo takich, którym wszystko jedno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz