W poprzednim poście jest rysunek ilustrujący zdanie prowadzącego blog co do wygłuszania kolumn. Tamten rysunek pokazuje kolumnę w widoku z przodu. Wydaje mi się, że można dać jeszcze więcej maty:
Prawdopodobnie nikt nigdy nie dał tyle maty do obudowy z otworem...
Obudowa z otworem strojona jest na dość niskie częstotliwości. Trochę maty dla częstotliwości rzędu 40 Hz to jest faktycznie nic. Na ruch cząstek powietrza wpływ ma pomijalnie mały. Różnicę może prędzej zrobić zmniejszenie się ilości powietrza wewnątrz. I ten parametr trzeba uwzględnić przy obliczeniach.
Obliczając wielkość obudowy, uwzględnia się parametry głośnika, jego wyporność, objętość, jaką zajmą usztywnienia i elementy zwrotnicy. Chcąc dać większą niż zazwyczaj ilość wytłumienia, należałoby uwzględnić, ile powietrza wyprze użyta mata czy inny materiał.
Sprawdzenie, jaką wyporność ma dana objętość wełny, wymagałoby wykonania pewnego doświadczenia. Dokładnie takiego, jak to się robi, chcąc sprawdzić objętość jakiegoś nieregularnego przedmiotu. Bierze się do tego wypełnione po brzegi naczynie z wodą, stojące w innym naczyniu. Po włożeniu badanego obiektu trzeba zmierzyć objętość wody, która się wyleje. Tak samo z wełną. Jedynie trzeba wyciąć kawałek maty o znanych wymiarach i wtedy będzie można uwzględniać w obliczeniach faktyczną wyporność wytłumienia.
Na koniec wypada dodać, że tak naprawdę trzeba zacząć od wykonania testu „ciemnej strony głośnika”. Większość, wręcz wszyscy, nie zwracają uwagi na to, że ich kolumny buczą i huczą. Czy ktoś kiedyś o tym pisał? A na forach co piszą ludzie? Że można, modyfikując kolumny, wytłumić je lepiej, ale nie bardziej. Czujecie absurd? Lepsze wytłumienie oznacza silniejsze wytłumienie. Ale pomijając to, zawsze się znajdzie ktoś, kto twierdzi, żeby nie dać za dużo maty.
Nie można nigdy dać za dużo wytłumienia, tak jak nie da się za mocno wytłumić modów w pomieszczeniu. Technicznie niewykonalne.


