środa, 28 kwietnia 2021

Audio BS - przykładowy egzampel

 Na początek - wyjaśnienia.

Co to za dziwny tytuł posta? Audio to wiadomo. BS to skrót używany przez ludzi mówiących po angielsku. Co on oznacza, wiadomo. Przykładowy egzampel, to mniej więcej to samo co masło maślane lub też dzień dzisiejszy, który jest dzisiaj. Wicie, rozumicie. W dniu dzisiejszym cofniemy się do tyłu. Tyle „w tym temacie” czyli o tytule w kontekście poprawnej polszczyzny. Słuchając radia jakoś zbyt często zdarza się trafić na dzień dzisiejszy, który prawdopodobnie ma być bardziej uroczysty i oficjalny niż zwykłe dziś, a jest niepoprawny, niestety.

A teraz przykładowy BS z działki audio. Oczywiście chodzi o reklamę, ale niestety reklamę pisaną bezmyślnie przez kogoś, kto nie ma pojęcia o pojęciu pojęcia. Mianowicie:

„Gramofon *** jest wyposażony w*** oraz w***. Ma wbudowaną firmową wkładkę ***, której stożkowa igła z ogromną precyzją ma odczytywać wszelkie szczegóły zapisane na płycie winylowej.”

Otóż każda osoba, która interesuje się techniką analogową, a w szczególności gramofonami wie, że są produkowane różnego rodzaju wkładki wyposażone w różnego kształtu igły. Chodzi o szlif igły.

Najtańsze i najprostsze w wykonaniu igły mają szlif stożkowy, a po „naszemu” sferyczny. Jeśli ktoś ma dzieci, a te dzieci mają kredki, a do tych kredek temperówkę, może wziąć jedną kredkę i ją zatemperować. Trzeba temperować w szpic, a następnie ten szpic lekko zaokrąglić. W ten sposób uzyskuje się dokładnie taki kształt, który ma igła stożkowa. Prawda, że kształt niewyszukany.

Jest kilka innych, bardziej zaawansowanych szlifów igieł gramofonowych. Na grafice mamy pokazane różne warianty poczynając od kształtu ostrza nacinającego rowki płyty. Na samym dole znajdziemy sferyczny szlif, który najgorzej wpisuje się w kształt rowka.

 

Grafika pochodzi ze strony vinylengine. Można się tam zapoznać z wieloma ciekawymi materiałami o tej tematyce.

Teraz biorąc zatemperowaną kredkę można próbować uzyskać któryś z bardziej zaawansowanych szlifów. Żeby to zrobić trzeba najpierw trochę poszukać, żeby dokładnie wiedzieć co się powinno uzyskać. Naśladowanie tych najbardziej zaawansowanych szlifów naprawdę nie jest proste. Dlatego są one znacznie droższe – w ten sposób wykonane igły.

Igła sferyczna, mówiąc krótko najbardziej toporna, nie jest w stanie poprawnie odczytać wysokich częstotliwości, szczególnie pod koniec strony. Zapis jest zbyt gęsty, a wymiary igły za duże, aby się w taki gęsty zapis wpasować. Zamieszczona grafika tego nie pokazuje zbyt dobrze. Zapewne jednak zainteresowani tematem znają odpowiednie informacje.

Wracając do wspomnianej reklamy. Widzimy, że została sformułowana ładnie, ale wprowadza w błąd. Dodana wkładka w rzeczywistości nadaje się tylko do tego, żeby szybko sprawdzić, że gramofon działa. Ale chcąc sobie posłuchać płyt z naprawdę dobrą jakością, a więc bez spadku wysokich tonów, trzeba kupić jakąś lepszą wkładkę. Igła musi być co najmniej ze szlifem eliptycznym. Sferyczne nadają się do skreczowania w dyskotece. Taka igła jest wytrzymała i tak samo dobrze działa w obu kierunkach. Można ustawić większy nacisk, więc nie będzie wyskakiwać z rowka i nie ulegnie przy tym uszkodzeniu. Nie można jednak powiedzieć tego samego o płycie.

Czy w reklamie były jeszcze inne kwiatki – nie wiem. Nie czytałem uważnie. Gramofon ma być dostępny wkrótce, chciałem tylko się czegoś dowiedzieć i zobaczyć jak będzie wyglądał.

A wygląda bardzo ładnie. Szkoda, że jest tak drogi. Uwzględniając konieczny wydatek na lepszą wkładkę ponownie się okazuje, że słuchanie winyli jest bardzo kosztowne.

I jeszcze raz na koniec. Igła sferyczna jest najgorsza jeśli się weźmie pod uwagę jakość dźwięku. O żadnej precyzji odczytu nie ma mowy.

sobota, 10 kwietnia 2021

Rynek sprzętu audio o wysokiej... cenie

Rynek wygląda tak, jak klient. Potencjalnym klientem jest każdy, chociaż raczej mężczyzna. Nawiasem mówiąc dziwnie się to pisze, kiedy jedni mówią, że nie ma płci, inni z kolei twierdzą, że jest ich kilkadziesiąt. Strajk kobiet wydaje się przemawiać za tym, że płcie(?) jednak istnieją. A przynajmniej jedna - płeć strajkowa. Kluczowe jest tu pytanie czy takiego potencjalnego klienta w ogóle interesuje jakaś tam jakość dźwięku? Przecież ma w domu radio, jak włączy to coś tam słychać. Ma też telewizor, który po włączeniu także gra, czyli poza tym, że jest obraz, to również coś słychać. Więc po co ktoś miałby kupować nowe radio? Po co miałby dokupować do telewizora zestaw kina domowego? I po co w ogóle miałby kupować zestaw stereo? I już w naprawdę nie wiadomo z jakiego powodu miałby jeszcze do tego wszystkiego dokupić jakieś "fensi" kable oraz mebelki, żeby wszystko ładnie poustawiać? O stojakach na monitory (czyli kolumienki) nawet nie wspomnę.

Potencjalnego klienta, któremu zwisa kalafiorem jakość dźwięku oraz sprzęt należy urobić i wytworzyć w nim pewien stan, którego nie nazwę, aby mu zaczęło zależeć i na tym i na tamtym. Można go doprowadzić do takiego stopnia rozedrgania, aby zaczął się obawiać czy np. położenie kabla na podłodze spowoduje zubożenie sceny lub jakieś inne groźne, aczkolwiek w jakimś sensie magiczne, zjawisko.

Do urobienia klienta służy marketing, tak to nazwijmy. Nie będę się wdawał w szczegóły, wspomnę tylko o tzw. "szczepionkach". Te preparaty nazywane dla niepoznaki szczepionkami, które zostały wyprodukowane w nieprawdopodobnym pośpiechu i nikt nie wie jak działają, są ludziom tak samo potrzebne, jak sprzęt Hi-end. A na dodatek potencjalnie są szkodliwe i mogą nawet prowadzić do śmierci osoby, które to przyjęły.

Normalny człowiek nie będzie się chciał szczepić czymś co nie zostało przebadane i co potencjalnie może go zabić. Ale jeśli się wywrze na niego presję, np. sugerując, że jak się nie zaszczepi, to zachoruje, będzie zakażał innych i w ogóle w ten sposób stanie się rozsadnikiem zarazy itd. itp., to nabierze chęci. Ryzyko utraty zdrowia i życia wskutek przyjęcia nie wiadomo czego i nie wiadomo jak działającego preparatu w obliczu silnej presji schodzi na dalszy plan.

Jak widać można upiec klienta, wystarczy wiedzieć jak i mieć po temu możliwości. Zakup sprzętu nie szkodzi zdrowiu, najwyżej można ogłuchnąć, jeśli się do sprawy podchodzi ze zbyt wielkim entuzjazmem.

Przydałoby mi się trochę marketingu. Wtedy udałoby się rozmontować rynek sprzętu audio o wysokiej... cenie. Plan dobry, bo podstępny.