piątek, 7 sierpnia 2026

Rezonanse kolumn głośnikowych - pomiary

Kiedyś pewna dość znana osoba z kręgu audio powiedziała w odniesieniu do słuchawek, że po zastosowaniu EQ grałyby tak samo. Inna, równie znana osoba, odpowiedziała na to pytaniem: czy wszystko jest takie same? Nie wszystko jest takie same, ale po wyrównaniu charakterystyki słuchawek przy pomocy EQ będą brzmieć bardzo podobnie.

W przypadku kolumn głośnikowych stosowanie EQ nic nie da, bo i tak będą grać bardzo różnie. Jest to spowodowane nie tylko tym, jak to się często podkreśla, że kolumny promieniują różną szerokością wiązki w odniesieniu do częstotliwości. Ale nawet gdyby wstawić je do komory bezechowej i zastosować EQ, zawsze to będzie inny dźwięk. Odmienne brzmienie różnych typów kolumn jest spowodowane, poza charakterystyką częstotliwościową, odmienną ilością i intensywnością rezonansów oraz czasem ich zanikania.

Przykład pierwszy pokazuje kolumny bardzo dobre. Niewiele rezonansów, które szybko wygasają.

 

Rys. 1.
Skale osi częstotliwości zaczynają się i kończą w różnych miejscach. Czerwona linia pokazuje od którego miejsca zaczyna się wodospad. Z kolei wykres wodospadowy kończy się na 30 kHz.

Rys. 2.

Po wyrównaniu charakterystyk częstotliwościowych kolumn z rysunków 1 i 2 ich brzmienie wciąż będzie bardzo różniło się od siebie. O ile w ogóle udałoby się wyrównać charakterystykę kolumn z rys. 2 w przedziale 5-6 kHz. EQ jednak nic nie zmieni w odniesieniu do rezonansów. Chociaż są tacy, którzy twierdzą, że ich się nie słyszy, to ja radzę zrobić (jeszcze raz?) kilka testów, jak to zostało opisane we wcześniejszych postach, i ocenić samemu czy to słychać, czy nie. Nawet jak się obudowę napcha matą tłumiącą do granic możliwości, to i tak coś z tych rezonansów - oraz tłumień - będzie słychać.

Trzeci przykład pokazuje, że wyrównanie charakterystyki i tu nic nie da. Rezonanse są za silne i wygasają zdecydowanie za wolno.

Rys. 3.

Czwarty przykład to jest coś nieprawdopodobnego. Mimo tak złej charakterystyki i paskudnych rezonansów, recenzenci uznali te kolumny za całkiem dobre.

Rys. 4.

Na rys. 4 jest BHP w czystej postaci: Buczy, Huczy, bo jest Pusta.

Piąty przykład to dwie kolumny.

Rys. 5.

W tym zestawieniu ta z lewej strony ma trzy zakresy z problemami. Przy czym ten ostatni przypada na częstotliwości rzędu 20 kHz, więc nie ma się tym co przejmować. Niemniej jednak wyrównanie charakterystyk nie zmieni wiele, co widać wyraźnie.

A w ostatnim przykładzie mamy już pomiarową katastrofę, za którą trzeba było zapłacić naprawdę duże pieniądze. Para tych kolumn kosztowała tyle, co dobry nowy samochód i to wcale nie taki z tych najmniejszych...

Rys. 6.

I posiadacze tego... czegoś, byli przekonani, że na tym... czymś słyszą wpływ kabli na sałnd kłality, o innych rzeczach nie wspominając.

Wyrównanie charakterystyki kolumn z rys. 6. wymagałoby użycia komputera, chociaż i wtedy efekt mógłby być dość umiarkowany. Rezonansów jest jak zatrzęsienie. A jak na ironię producent zamocował głośnik wysokotonowy w taki sposób, żeby nie przenosiły się na niego drgania obudowy. Jak widać skuteczność tego jest "powalająca".

A jaka by była reakcja słuchacza w salonie? W odniesieniu do pokazanych tu kolumn za najlepsze uznałby pewnie te najgorsze, z rys. 6. Gdyż brzmiałyby "najciekawiej" i miały "najbogatszy" dźwięk. No i pewnie też najgłośniejszy.

Zrobienie kolumn z wyrównaną charakterystyką i bardzo krótkim czasem wygasania nie stanowi większego problemu. I choć w pomiarach wypadałyby świetnie, a obiektywnie gwarantowałyby najlepszą możliwą jakość dźwięku, to w salonie mało kto uznałby je za dobre. Nie, że za najlepsze, w ogóle za dobre. Dla wielu mogłyby się okazać najgorsze.