środa, 28 stycznia 2026

Spytajmy realizatora dźwięku

Realizatora dźwięku zapytamy, ale na sam koniec. Żeby zrozumieć czy jest sens pytać trzeba obejrzeć ten film:


I jeszcze przeczytać ten artykuł: Save Star Wars 

Jak można zobaczyć i przeczytać GL z tylko sobie znanych powodów zrobił z tymi wznowieniami to, co zrobił. Tłumaczenie tego jako decyzja artystyczna i że to środek wyrazu nie ma wiele sensu.

Mam te wznowienia z 2004 roku i do przedwczoraj nie zauważyłem żadnych problemów z obrazem. Tylko, że zawsze oglądałem te filmy na monitorze LCD, który nie wie, co to kontrast. I tak samo z telewizorem LCD, który też nie wie, co to jest kontrast.

Jak ktoś to zobaczy na czymś, co ma kontrast stwierdzi, że jest problem. Ale na LCD nie ma. Na LCD nie ma czegoś takiego jak czerń. Coś, co w oryginale jest czarne i tak na LCD jest najwyżej ciemnoszare.

Więc może GL przygotował to pod telewizory i monitory, które nie mają kontrastu? Warto obejrzeć kilka fragmentów tych filmów na LCD i OLED.

W artykule wspomniano też o pewnych problemach z dźwiękiem, ale dajmy spokój.

Te filmy, w wersjach "cyfrowo poprawionych" są świetnym przykładem na to, że dyskusja o miksach, remiksach, masterach i remasterach w audio nie ma wiele sensu, jeśli w ogóle. Przecież jak ktoś się przy czymś uprze, co widać, że jest zrobione nie tak, to jak wytłumaczyć, że jest problem, którego nie widać? Można usłyszeć, ale i to nie każdy usłyszy. A jak udowodnić komuś, że coś słyszy albo, że nie słyszy? Przecież się uprze. I nie ma szansy czegoś pokazać, bo dźwięk jest niewidoczny. Wykresy nie przekonują, a na ślepy test nikt się nie zgodzi. A podwójnie ślepy test to jest przedsięwzięcie. Nie da się tego zrobić ot tak. To jest przecież przedsięwzięcie naukowe. Żmudne i trudne.

Trzeba dodać, że na tych wznowieniach, przynajmniej DVD to mają, są testy (tiejczeks optymizer), które służą do regulowania telewizorów. Cóż za ironia...

Czyli może jednak nie spytamy. Bo dyskusja będzie podobna jak z GL tylko trudniejsza. Dźwięku przecież nie widać. Dlatego w tej branży przejdzie naprawdę wszystko.

sobota, 17 stycznia 2026

Klan - Mrowisko

Płyta została wydana w 1971 roku. "Mrowisko" zespołu Klan jest płytą wyjątkową. Prowadzący blog posiada jedynie wznowienie, a trochę szkoda, bo okładka płyty też jest wyjątkowa.

Rys. 1. Okładka wznowienia.


Oryginał okładki jest pomniejszony i na domiar złego pokazany krzywo. Po co, na co?

Ta płyta jest wyjątkowa również pod względem technicznym. Mianowicie nadaje się do słuchania przez osoby starsze, które mają gorszy słuch niż miały w chwili ukazania się płyty. A przecież minęło już ponad pięćdziesiąt lat.

Popatrzmy sobie w tabelki z wcześniejszych postów. Badania progu słyszenia są różne, tabelki też. Ale skoro w momencie pojawienia się płyty na rynku ktoś miał lat osiemnaście, młodsi chyba nie interesowali się taką muzyką, bo jest bardzo ambitna, to wypada popatrzeć na tabelkę z progami słyszenia dla siedemdziesięciolatków. Jest w tym poście: "Jak się traci słuch i jak się to racjonalizuje oraz inne normy progu słyszenia".

W wieku siedemdziesięciu lat 8 kHz słyszy się tak 50 dB słabiej niż jak się było osiemnastolatkiem, a i to tylko wtedy jak się unikało hałasów i ma dobre zdrowie (po "wyzerowaniu" będzie jakieś 40, ok. w tabelce jest 38 dB). 10 kHz? O tej częstotliwości lepiej zapomnieć, a co do wyższych to chyba najlepiej udawać, że w ogóle nie istnieją ;)

Dlaczego ta płyta nadaje się dla ludzi w każdym wieku widać na wykresach.


Rys. 2. Przykład pierwszy. Utwór pierwszy, strona pierwsza.

Rys. 3. Przykład drugi. Utwór drugi, strona pierwsza.

Tutaj uwaga: to jest wersja CD. Winyla autor nie zgrał, bo karta muzyczna odmówiła współpracy. Trudno w to uwierzyć, ale się popsuła. A ta "pokładowa" z komputera się nie nadaje do zgrywania.

Jak widać na rysunkach płyta jest zrealizowana w taki sposób, że spektrum instrumentów odpowiada temu rzeczywistemu, słyszalnemu na żywo. Pokazane to jest w odniesieniu do hi-hata, ale w ogóle talerze perkusji są zrealizowane w ten sposób, a zatem czytelne.

Jak to jest już napisane na rysunkach, a dokładniej we wcześniejszym poście "Dlaczego audio to ciemna strona księżyca?", taka realizacja brzmi co najmniej dobrze, a przede wszystkim czytelnie na każdym sprzęcie i w każdym rodzaju emisji radiowej, w szczególności AM.

To jest przykład dobitny na to, że tak realizowane płyty, a przecież tak powinny być realizowane wszystkie płyty, z zachowaniem oryginalnego i naturalnego, a więc niezmanipulowanego brzmienia, byłyby zabójstwem dla tej całej fonograficzno-sprzętowej mistyfikacji. Naprawdę trudno by było przekonywać ludzi do kupowania wymyślnego sprzętu, skoro na całkiem zwyczajnym muzyka by grała wystarczająco dobrze.

A jak się pomajstruje w studio, to o na AM muzyka nie zagra dobrze, ani na słabym sprzęcie, który nie odtwarza góry pasma. Góry pasma? Powyżej 5 kHz, faktycznie.

A że starsi ludzie nie są w stanie słyszeć wiele więcej niż daje radio AM? Kogo to interesuje, poza osobami starszymi?

Wypada dodać na koniec, że spektrum czyneli zaczyna się faktycznie trochę powyżej 100 Hz. Proszę się zastanowić przez chwilę nad tzw. jakością dźwięku na takich płytach, gdzie realizatorzy dźwięku usunęli ze spektrum czyneli wszystko do np. 10 000 Hz. Jest tam jakaś jakość? A takich płyt jest multum.

czwartek, 18 grudnia 2025

Sing-Sing

Tym razem o płycie z 1976 roku, a właściwie albumie, zatytułowanym sing-sing. Nie będzie to zatem post o Sing Sing Correctional Facility.

Moje wydanie prezentuje się tak: 


Płyty nigdy nie słuchałem... bo mam też wersję na CD. Jednak stan wydania widocznego na zdjęciu jest całkiem niezły. I tu się nic nie zmieni.

Kiedy piosenki z tego albumu były nowościami, autor bloga chodził do drugiej klasy podstawówki. Z racji pacholęctwa niewiele rozumiał z tego o czym Pani Maryla śpiewa. W każdym razie strasznie działało mu na nerwy podśpiewywanie piosenki tytułowej przez jedną z koleżanek z klasy. A przy okazji podśpiewywania przez koleżanki. Inna koleżanka, to było już jakieś dziesięć lat później, podśpiewywała sobie coś takiego: "Jerzy Julian Kalibabka z dziewczynami się nie papka". Później jeszcze, jej facet zostawił ją z dzieckiem. Takiego sobie wyśpiewała. Nie wiem jakiego sobie wyśpiewała koleżanka podśpiewująca sing-sing i prawdę mówiąc mnie to nie interesuje. Nie lubiłem jej, a jeszcze bardziej nie lubiłem jej matki, która była naszą wychowawczynią, a poza tym miała ogromną nadwagę, tzn. mama-wychowawczyni miała.

W odniesieniu do płyt w ogóle, winyli w szczególe i konkretnie do tego albumu, to często warto je mieć. Dopóki nie kupiłem sobie tej płyty nie miałem pojęcia co mogą znaczyć słowa "czy ja nie jestem lepsza niż..." I dopiero od momentu nabycia wydawnictwa drogą kupna, czyli od jakichś trzech lat wiem, że Pani Maryla była lepsza może nie od całego wyżu, ale tak od 99,9%. Widać to wyraźnie na zdjęciu wewnątrz. Poza tym są jakby wskazówki co do tego o jakie damy chodzi. Oczywiście traktujemy to nie całkiem poważnie.

No a jeśli chodzi o Sing Sing Correctional Facility i realizatorów dźwięku rozumianych jako grupa zawodowa, to...

środa, 3 grudnia 2025

Shakin' Dudi "Złota płyta"

W teście z wcześniejszego postu jest fragment utworu, a właściwie część fragmentu, bo same wysokie tony, z płyty o tytule "Złota płyta", którą Shakin' Dudi wydał w 1985 roku. Teraz mamy 2025 rok i słuch gorszy o lat 40. Może to wywoływać strona druga utwór czwarty. Jednak powinniśmy zamiast tego strona druga utwór pierwszy, a tak naprawdę siódmy, czyli ostatni.


 

Utwór jest zatytułowany „To ty słodka” i jest czwarty na pierwszej stronie bez względu na to w którą stronę się liczy liczy się... Widmo fragmentu tego fragmentu wygląda tak:

 

Litery "S" i "Ł" są na tych głoskach w słowie "słodka". To jest zgrane z winyla i oś czasu nie będzie się zgadzała w wydaniem cyfrowym.

Nie będę się wypowiadał na temat realizacji dźwięku na tej płycie z dwóch powodów. Szanuję muzyków z zespołu, szczególnie lidera, więc się nie będę czepiał, a przede wszystkim lepiej jeszcze raz posłuchać muzyki i zastanowić się nad słowami. A jeśli jednak ktoś naprawdę chciałby coś o realizacji płyty przeczytać, to mieliśmy tu przypadki dużo gorsze.

Dla przypomnienia widmo całego testu:


W odniesieniu do samego testu, to owszem, słychać zniekształcenia. Lektorka jest w dość marnym mp3, a tykanie zegara zostało nagrane telefonem też w marnej jakości. Ale nie o to przecież chodzi. 

sobota, 22 listopada 2025

Utwory dla upartego audiofila

W poprzednim poście jest link do pobrania pliku z testem. Plik można sobie ściągnąć i posłuchać, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił. I przeczytać ten wcześniejszy post, bo wszystko będzie niezrozumiałe. Można zresztą zobaczyć ile było pobrań tego testu. Prawie nikt tego nie słuchał.

Znajomego nie udało mi się przekonać, że tylko mu się wydaje, że dobrze słyszy. Czytelnicy bloga też są bardzo niechętni, żeby się sprawdzić. Wyjście z matriksa jest bardzo przykre i mało kto chce spróbować.

Jednak w tym wcześniejszym poście obiecałem, że napiszę jakie utwory zostały wykorzystane. Zatem te: "To ty słodka" Shakin’ Dudi oraz "Owner of a Lonely Heart" Yes.

Z pierwszego utworu został wzięty fragment z samego początku. Dokładnie ten, kiedy padają słowa "To ty słodka jak miód". A z piosenki Yes również fragment początkowy, mniej więcej od czternastej sekundy do dwudziestej szóstej (od momentu, kiedy pojawia się perkusja, do tej chwili zanim Jon Anderson zacznie śpiewać, czyli w roli głównej jest gitara).

Oczywiście wszyscy to odgadnęli, tzn. usłyszeli, no nie?

Załóżmy teraz, że ktoś będzie chciał dochodzić praw autorskich, bo ja to wykorzystałem w sposób naruszający jakieś reguły akwizycji. Weźmie ten mój plik i pójdzie do sądu. I co tam powie? Gdyby sędzia był nastolatkiem, to by coś usłyszał, ale i tak nie byłby tego w stanie skojarzyć z muzyką. Muzyki powyżej 5 kHz nie ma. Jednak sędzia będzie mieć pewnie najmniej pięćdziesiąt lat i z tego powodu usłyszy kilka "cyknięć" w pierwszym fragmencie. Potem będzie już tylko lektorka i zegar.

Ale niech ktoś wykorzysta Tekturowy Spryt, czyli ostatni krzyk mody, do zidentyfikowania tych piosenek. Nic z tego, bo Tekturowy Spryt opiera się, jak się domyślamy, raczej na tym, co można usłyszeć. Tzn. co człowiek może usłyszeć, a nie nietoperz. To, co słyszą ludzie można zapisać nutami i słowami. W tym moim teście nie ma ani jednej nuty, nie pada też żadne słowo. Owszem, jest rytm, ale nie jest tożsamy z tym, co byśmy spisali z oryginałów. Nie ma bębnów, nie ma kontrabasu czy gitary basowej.

Złota płyta" jest nagrana lepiej niż 90125, oczywiście z mojego punktu słyszenia. Wtedy, tzn. w latach osiemdziesiątych, każdy by z tym polemizował. O "Złotej płycie" będzie osobny post.

Wszyscy się zastanawiają ile to kiloherców potrzeba, żeby jakość wysokich tonów była dobra? Na CD tych kiloherców jest za mało, co nie? Na SACD jest więcej, bo tam są już megaherce. Wprawdzie jednobitowe, więc zaszumione, ale co z tego? Kto ten szum jest w stanie usłyszeć? Chyba nawet dziecko nie da rady. Ale to jest oczywiście lepiej, jak są megaherce, co nie? Tylko, że tak naprawdę my (starszawi panowie) mamy problem, żeby w ogóle coś z tych wysokich tonów usłyszeć. A przecież perkusista gra przy pomocy drewnianych pałek i nie dotyka leciuteńko tych talerzy, tylko w nie uderza. Oczywiście gdyby sałnd indżinił nagrał te talerze normalnie, to byśmy je wyraźnie słyszeli, ale przecież nie nagrał. Na "Złotej płycie" jednakowoż zostało ich trochę więcej, więc coś tam od biedy jeszcze słychać.

Większość ludzi tego (wysokich tonów) nie słyszy, bo jest już za stara. Ale zastanawiają się jakie to wzmacniacze im potrzebne, a jakie przetworniki? Albo czy może głośnik wstęgowy zamiast kopułkowego? Taki jeden producent kolumn robił je tak, że grały(by) do 100 kHz. Gdyby istniały jakieś instrumenty mające takie szerokie widmo. Z tych "prawdziwych" to widmo sięga najwyżej kilkunastu.

Tylko, że jak ktoś słyszy 8 kHz 50 dB słabiej niż jak był dwudziestolatkiem, to problem nie polega na tym czy taki wzmacniacz i taki głośnik lepiej coś odtworzy, tylko czy coś się w ogóle uda usłyszeć. A przecież jakieś zniekształcenia i szumy będą jeszcze kilkadziesiąt dB niżej.

Absurd jest gigantyczny. Siwowłosi audiofile (albo tacy z bardzo wysokimi czołami) piszą teksty albo nagrywają filmy o rzeczach, które od dziesięcioleci są poza ich zasięgiem. I powtórzmy, nie chodzi o jakieś niedoskonałości sprzętu czy nagrania, ale poza zasięgiem jest połowa pasma akustycznego, a zazwyczaj to nawet więcej niż połowa.

Jakie były kolory tych pigułek z matriksa?

wtorek, 11 listopada 2025

Uparty jak audiofil

Ostatnio wdałem się w dyskusję o możliwościach słuchu i meandrach fonografii ze swoim znajomym. Chodziło o to, że z wiekiem słyszy się coraz gorzej, a płyty są realizowane akurat w ten sposób, jakby ludzie do późnej starości słyszeli świetnie.

Jeśli chodzi o znajomego, to jest on zagorzałym anty-audiofilem i ma już prawie 80 lat. Jest byłym zawodowym muzykiem, więc nie wierzę, że ma super zdrowy i nieuszkodzony słuch. Ale niech będzie, że jak na swój wiek słyszy świetnie. Ja natomiast słyszę trochę gorzej niż powinienem. Mimo to zakładając, że mój słuch jest nieco gorszy, jak na moje lata, a znajomy słyszy tak, jak to wynika z najostrzejszych norm, to i tak ja mam słuch „lepszy” o dziesięć lat niż on ma.

Dyskusja byłaby śmieszna, gdyby nie była tragiczna. Wyglądało to, w skrócie, w taki sposób.

Ja: płyty są nagrywane źle i nie słyszę wysokich tonów, a w szczególności czyneli.

On: a ja słyszę dobrze i czynele też.

Ja: to posłuchaj tej płyty.

On: w tym utworzy z twojej płyty słyszę hi-hat w tej minucie i w tej sekundzie.

Problem polega na tym, że w tej minucie i w tej sekundzie w tej piosence nie ma hi-hata. Owszem w ogóle jest i on powinien usłyszeć go tak ze sto razy do „tej minuty i tej sekundy”. Tylko, że go nie słyszał, a „usłyszał” w takim momencie, w którym go nie ma. Żeby było jasne, to niestety słuchaliśmy każdy w swoim domu. W każdym razie mogłem mu pokazać wykresy na tym blogu właśnie z tego utworu, którego słuchał. Ale co z tego? I tak się upierał, że słyszy. To nic nie daje, ze się pokaże na rysunku coś, co jest w nagraniu.

Wróćmy do dyskusji.

Ja: płyty są nagrywane źle.

On: nie rozumiem o co ci chodzi.

Ja: nie słyszę talerzy perkusyjnych, bo są podcinane.

On: a ja słyszę.

Ja: ja jestem zdruzgotany swoim słuchem, bo nic nie słyszę z góry pasma.

On: a ja jestem zadowolony ze swojego słuchu i z tego jak słyszę wysokie tony.

Tylko, że faktycznie on wysokich tonów nie słyszy kompletnie, co już wskazałem. Rozmowa zahaczyła jeszcze o to jak głośno się słucha i kilka innych tematów. Ale zawsze wracaliśmy do punktu wyjścia. On słyszy wszystko, a ja nie.

Gdybym był bardzo złośliwy, to dałbym mu do posłuchania test, który przygotowałem. Można, a raczej trzeba, go sobie POBRAĆ i posłuchać. Wygląda tak:

Rys. 1. Spektrum pliku testowego.


Test składa się z zapowiedzi i sześciu fragmentów, które są podcięte w ten sposób, jak to realizatorzy dźwięku często robią z talerzami perkusyjnymi.

Fragment od pierwszego do czwartego jest trochę krótszy niż piąty i szósty. To dlatego, że do zrobienia tego testu wykorzystałem dwa utwory. Na poniższym rysunku widać, że w tym pierwszym powyżej 12 kHz robi się dość cicho. Dlatego potrzebny był inny, gdzie w tym zakresie jest głośniej.

Rys. 2. Szczegóły testu. (Znajomy słuchał i dyskutował o "fragmencie piątym". Oczywiście słuchał normalnej wersji i upierał się, mając prawie 80 lat, że słyszy to, co jest faktycznie powyżej 12 kHz.)

W teście (co widać na rys. 1.), te fragmenty są odcinane przy 5k, 6k, 7k, 8k, 10k i 12k. Ten odcięty przy 5kHz ja słyszę nawet przez głośniki monitora do komputera, ale tylko osiem najgłośniejszych dźwięków, a jest ich przecież ponad trzydzieści. Z tymi dalszymi jest już problem nawet przez słuchawki. Tzn. ja coś jeszcze słyszę w piątym, ale tylko kilka najgłośniejszych dźwięków, a i te bardzo cicho, na granicy słyszenia. Te wszystkie dźwięki na rysunku są policzone nie bez przyczyny.

We wcześniejszym poście pisałem o tym, że realizatorzy dźwięku praktycznie nie zostawiają nic z talerzy perkusyjnych poniżej 5 kHz, żeby muzyka brzmiała źle przez radio AM i w ogóle na kiepskim sprzęcie. Warto się zapoznać z tym postem, jeśli ktoś go nie czytał. Natomiast w tym teście możemy się przekonać czy to ma sens i jakie są tego konsekwencje.

Test jest adresowany do osób mających już swoje lata. Czterdziestolatkowie niekoniecznie zrozumieją o co chodzi, ale jak ktoś ma sześćdziesiąt lat i więcej, to owszem.

Proszę posłuchać kilka razy i wcześniej naprawdę dokładnie się przyjrzeć rysunkom. W teście dźwięk jest zrobiony trochę głośniej niż jest w oryginalnych utworach. Warto sobie plik otworzyć w edytorze, żeby go dokładnie przeanalizować. Oczywiście trzeba go też posłuchać w zwolnionym tempie. Dopiero wtedy można sobie uświadomić ile się już nie słyszy.

Rys. 3. Prościej by było 0,5x...

Na koniec dodam, że tykanie zegara zostało dodane po to, żeby powstał jakby zwyczajny dźwięk. Muzyka to przecież przede wszystkim dół pasma. Ale żeby tykanie nie maskowało za bardzo góry, to jest ciche i ni sięga 5 kHz. W następnym poście napiszę jakie utwory zostały wzięte do testu. Oba utwory są z lat osiemdziesiątych. Przypomnijmy sobie jak wtedy brzmiały te wysokie tony, a jak teraz. Ale już teraz mogę powiedzieć, że znajomy jest bardzo uparty i za nic nie udało się go przekonać, że pewnych rzeczy już nie słyszy.

PS. Możliwe jednak, że audiofile nie są uparci. I naprawdę nie powinno się słuchać za głośno tego testu. Głos lektorki powinien mówić, a nie krzyczeć.

środa, 5 listopada 2025

Koniec Polskiego Radia FTA z satelity

Trzeciego listopada zakończono emisję Jedynki, Dwójki, Trójki, PR24 oraz PR dla Zagranicy z satelity Eutelsat Hot Bird 13G.

Czy o tym można było się wcześniej dowiedzieć? Mówiono o tym w programach, były jakieś informacje na stronie PR?

Czy inni nadawcy też tak robią, tzn. zaprzestają nadawania przez satelitę?

Sytuacja jest dziwna i zaskakująca. Ja sam nie słucham już za wiele radia. Mogłem pewnych rzeczy nie usłyszeć. Ale wygląda na to, że ludzie, którzy radia słuchają regularnie też nic o tym nie wiedzieli.

W związku z tym trzeba zadać jeszcze jedno pytanie.

Czy nadawcy w innych krajach kończą nadawanie bez wcześniejszego poinformowania o tym swoich słuchaczy?

Przykładowo BBC nadaje kilka programów FTA z Astry 2E. Załóżmy, że oni postanowią zaprzestać nadawania. Czy zrobią to tak jak nasi, bez podawania wcześniej informacji o tym? No ale może jednak nasi informowali o tym słuchaczy? Chciałbym się dowiedzieć o tym gdzie i jak.