poniedziałek, 29 lutego 2016

Cyfra vs. analog

Wciąż trwa spór pomiędzy zwolennikami dźwięku analogowego i cyfrowego. Zapis analogowy nie ma żadnych zalet w porównaniu z cyfrowym, ale próbuje się używać argumentów ideologicznych, które nie mają sensu, albo wręcz przeinacza fakty. Klasyczny przykład.





Na powyższym schemacie jest przedstawiony sposób konwersji sygnału analogowego do cyfrowego i z powrotem do analogowego. Sygnał źródłowy jest identyczny z wyjściowym. Wprawdzie trzeci etap jest tym zawierającym schodki, ale to jest etap przejściowy. Na wyjściu DAC ma filtr dolnoprzepustowy, który odfiltrowuje schodki powstałe w przetworniku. Zasada jest prosta: jest filtr, nie ma schodków. I nie ma takiej opcji, że brakuje filtra.

Można te rzeczy, czyli idealne odwzorowanie sygnału na wyjściu odtwarzacza CD, zaobserwować na filmie. Dodatkowo jest porównanie winyl/CD.





Sygnał z CD jest czysty i doskonały, natomiast ten z winyla jest bardzo mocno obciążony zniekształceniami i zakłóceniami. Zresztą wystarczy włączyć sobie jakąś dobrze nagraną, tzn. nie obarczoną skutkami Loudness War lub błędami realizatora płytę kompaktową i przekonać się, że dźwięk jest krystalicznie czysty. I zawsze taki będzie, natomiast winyl nawet po jednokrotnym odtworzeniu starą igłą może nadawać się do wyrzucenia.

Bardzo często igła staje się rylcem. Każdy posiadacz płyt winylowych ma takie zniszczone egzemplarze. Nie trzeba ich słuchać, żeby się przekonać, że są zdarte. Wystarczy popatrzyć jak płyta wygląda w dobrym oświetleniu. Jeżeli zapis na winylu jest białawy znaczy, że płyty nawet nie warto kłaść na talerz gramofonu. Płata była odtwarzana tak wiele razy, albo tak mało razy, ale uszkodzoną igłą, że winyl uległ zmatowieniu.


A jednak są ludzie, którzy winyle kupują. Może wolą winyle, bo są drogie, niewygodne w użytkowaniu i mają słabą jakość dźwięku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz