wtorek, 17 marca 2026

What Makes a Cartridge Good?

Niedawno miałem okazję posłuchać płyt odtwarzanych dwoma wkładkami, jedną z igłą diamentową i drugą łączoną, tzn. tytanowo-diamentową. Różnica w brzmieniu jest zauważalna nawet przez tak zniszczony słuch, jak mój. Dlatego warto obejrzeć (jeszcze raz) poniższy film.

Na filmie widać kilka różnych igieł. Można je podzielić na dwie grupy: małe i duże biorąc pod uwagę wielkość igły. Małe igły są zrobione z diamentu, a duże z tytanu i diamentu. Oczywiście te tytanowo-diamentowe grają gorzej.

Teraz proszę sobie sprawdzić jaki jest ciężar właściwy diamentu, a jaki tytanu. Skoro tytan jest cięższy od diamentu, a igła sporo większa, to tym samym ma też znacznie większą masę. I ta masa robi różnicę w brzmieniu, jak mi się wydaje.

Różnica w wielkości tych dwóch typów igieł zwróciła moją uwagę podczas pierwszego oglądania filmu. Jednak posłuchanie kilku płyt tymi igłami w krótkim odstępie czasu dało impuls do napisania posta.

Czy nie można zmniejszyć tych elementów tytanowych? Żeby miały rozmiary takie jak te diamentowe igły? Teoretycznie można by zmniejszyć ich wagę dodatkowo w ten sposób, że będą mieć postać "szklanek", tzn. byłyby puste w środku. Nie mogłaby to być rurka, bo trudno by się to łączyło z częścią diamentową.

Czy te łączone igły mają jakiś sens poza tym, że są trochę tańsze? A jaką igłę miała polska wkładka MF-100? Albo Mf-105?

Unitra Fonica Mf-105.

 Na poniższym fragmencie zdjęcia widać(?), że mamy do czynienia z igłą łączoną.

Prostą cyfrówką trudno jest zrobić lepsze zdjęcie czegoś tak małego. Mimo wszystko jednak wygląda to na tytan/diament, a nie na element jednorodny.

Kupując wkładki i igły do nich jednak chyba warto zainwestować w coś lepszego niż mieliśmy do dyspozycji cztery czy pięć dekad temu. Tym bardziej, że chociaż słuch już nie ten, ale i tak jest w stanie zauważyć różnicę.

Diamonds Are Forever, a poza tym grają dużo lepiej. Jednak warto też pamiętać, że igła gramofonowa wieczna nie jest i w końcu się zużyje.

 

czwartek, 12 marca 2026

Uchem weterana i uszami dziecka

Od pewnego czasu zajmujemy się tu problematyką utraty czułości słuchu spowodowanej starzeniem się. To proszę teraz spojrzeć na to:


Rysunek przedstawia audiogram ucznia szkoły podstawowej. To jest gorszy wynik badania niż mój, a do podstawówki chodziłem już ponad czterdzieści lat temu.

Wobec powyższego problemy spowodowane chorą realizacją dźwięku dotykają nie tylko osoby starsze. Ci młodzi mają nawet gorzej. Nie mogą usłyszeć muzyki w pełnej krasie, bo od dzieciństwa już słyszą źle. Nie usłyszą z płyt, bo na żywo nie jest wcale tak źle.

Czy ktoś czytający magazyny o sprzęcie audio znalazł tam jakieś wzmianki o tym, że nawet dzieci mogą mieć problemy ze słuchem? A może pisali o tym, że z upływem lat systematycznie maleją wymagania co do jakości sprzętu? A może ostrzegają, żeby nie słuchać głośno, bo może się zdarzyć tak, że jakość się usłyszy tylko raz? To może piszą o tym, że płyty są realizowane źle i nie nadają się do słuchania przez osoby starsze? Dodać trzeba, jak widać z rysunku, że także i niektóre młode.

Podwyższenie progu słyszenia o prawie 60 dB (dla gorszego ucha, tzn. prawego) powoduje, ze wszystkie płyty brzmią jak błoto. Z wyjątkiem tych decelitowych...