Jeżeli się przejrzy komentarze na temat artykułu "24/192 Music Downloads ...and why they make no sense", który jest dostępny w tłumaczeniu na blogu, to można znaleźć np. coś takiego:
I’m 68, my hearing is great up to 12.4kHz, and I can hear improvement in each increase in resolution up to DSD256. People so often stress the high frequencies, but 99% of music is under 6kHz, and I can hear perfectly an octave above that, so differences are easy for me to discern. For me, each increase in resolution improves noticeably the transients and decays, and the ambience of the music. Things like imaging have minor improvements too.
Wypowiedź ma już swoje lata, podobnie jak i sam artykuł. Przyjrzyjmy się jej bliżej.
Przede wszystkim charakterystyczne jest przekonanie o tym, że się słyszy świetnie. W wieku 68 lat to jest iluzja, ale miła. Poza tym znamienne jest to, że autor komentarza jest przekonany, że świetnie słyszy do 12,4 kHz. Najpewniej obejrzał sobie film z "testem" słuchu i zauważył, że słyszy 12,4 a potem już nie. Taka metoda badania słuchu jest fajną ciekawostką, ale nic nie mówi o faktycznej jego kondycji. Prowadzący blog też tyle usłyszy, a nawet trochę więcej, w końcu jest dziesięć lat młodszy, jednak ton testowy będzie bardzo głośny. Składowe muzyko o tych częstotliwościach są o wiele cichsze. I dlatego prowadzący blog nie słyszy w nagraniach nic powyżej 10 kHz czy nawet 8, w zależności co i jak zostało zrealizowane (zdewastowane).
Faktycznie czegoś można się dowiedzieć o swoim słuchu wykonując profesjonalne badanie progu słyszenia. Ale to i tak tylko wstęp do odkrywania stopnia pogorszenia się słuchu. Ale zmilczmy o tym, żeby nikogo nie dołować.
Następnie autor wypowiedzi pisze, że 99% muzyki jest poniżej 6 kHz. To się zgadza. Ale to, że on jest przekonany, że świetnie słyszy jeszcze oktawę wyżej jest, jak już napisałem, iluzją. On był w świetnym nastroju, jak to pisał, ale dlatego, że nikt nie wie czego nie słyszy. Pomaga tu czasem pamięć, ale jak ktoś myśli, że dźwięk jest świetnej jakości i "ciepły", to jest ok., że on nie słyszy nic z wysokich tonów głośnych jak tornado odtwarzanych na niewyszukanym sprzęcie trzy dekady wcześniej.
Iluzją jest też przekonanie, że wraz ze zwiększeniem częstotliwości próbkowania on słyszy różnice w transjentach, wygasaniu i w atmosferze czy przestrzeni. Plik 192/24 nie różni się niczym od takiego 44/16 w treści do powiedzmy 20 kHz. Różnica jest powyżej granicy słyszenia nastolatków, więc tego nikt nie usłyszy. Może nietoperze.
Ktoś, kto ma swoje lata, a pomimo tego jeszcze dość dobrą pamięć i pamięta jak co brzmiało dawniej, nie chce słuchać płyt, bo go to stresuje. Są źle zrealizowane i nie nadają się do słuchania przez starszych ludzi. Z filmami też nie jest lepiej. Tam też sałnd indżiniły poczyniły wiele złego.
Naprawdę ignorancja jest błogością.









