Ten post może być niezrozumiały, jeżeli Czytelnik nie zapoznał się z wcześniejszymi, poczynając od Kolumny głośnikowe, czyli the dark side of the speaker. BHP oznacza tu Buczące Huczące Puste.
Pierwszy przykład BHP jest znacznie starszy niż widoczna data publikacji.
![]() |
| Rys. 1. |
Bardzo mało materiału dźwiękochłonnego było w tych kolumnach.
W latach siedemdziesiątych Akira Nakamura wiedział, że dobre wytłumienie kolumn polega na całkowitym wypełnieniu ich wnętrza materiałem dźwiękochłonnym. W tamtych czasach jednakowoż większość sprzętu grającego była w ogóle pozbawiona jakiegokolwiek wytłumienia. Cofając się w lata sześćdziesiąte okaże się, że było podobnie. A jeszcze dalej wstecz praktycznie nic nie miało wytłumienia.
Radio, które było w domu prowadzącego blog w latach siedemdziesiątych, no i też pod koniec lat sześćdziesiątych, nazywało się Stolica. Warto sprawdzić, jeśli ktoś nie wie, jak to radio wyglądało wewnątrz, zdjęcia są łatwe do znalezienia. Otóż nie ma w nim żadnego wygłuszenia, zresztą nikomu to by nie przyszło do głowy. Lampy się mocno rozgrzewają.
Jak taka obudowa wpływa na dźwięk można sobie sprawdzić wyszukując pośród szafek, komód, kredensów czy regałów coś takiego, gdzie półka, a właściwie to wnęka, będzie mieć objętość zbliżoną do skrzynki lampowego radia. Jeśli się powie jakieś krótkie słowo lub głoskę do tej wnęki, to można się będzie przekonać, że dźwięk w niej na krótką chwilę uwięźnie. A test z telefonem, jak to opisane jest w zalinkowanym poście, pozwoli usłyszeć wpływ tłumień i rezonansów na brzmienie.
Telewizor, który w tamtych czasach stanowił drugą część sprzętu RTV w domu prowadzącego blog, nazywał się Opal. To czarno-biały telewizor lampowy. Również w nim brak jakiegokolwiek wygłuszenia, bo jakżeby przecież, no i pusta, półotwarta skrzynka. Tu też można się przekonać jak taka skrzynka, trochę większa niż radiowa, wpływa na dźwięk wyszukując odpowiedni mebel.
W ten sposób jak Stolica i Opal było wykonane prawie wszystko, co grało. Wszystkie radia, magnetofony, radiomagnetofony, telewizory, gramofony itd. Teraz też jest podobnie w odniesieniu do telewizorów i mniej ambitnego sprzętu audio. Brzmienie "pustej skrzynki" kiedyś było standardem, a i obecnie nie jest niczym wyjątkowym.
Na drugi przykład po takim wstępie popatrzymy już trochę inaczej:
![]() |
| Rys. 2. Płaskie membrany... Nawet w "Sondzie" padło stwierdzenie, że takie membrany grają jeszcze lepiej. Chociaż w programie tame membrany były kwadratowe. |
Poduszki wyglądają bardzo ładnie. Ich działanie za to jest słabe, bo potrzebne by były jeszcze co najmniej trzy. Ale o tym wtedy wiedzieli tylko nieliczni. To akurat nie zmieniło się do dziś. Kolumny jednak mogły grać całkiem dobrze. Musiały trochę buczeć, bo na niskie częstotliwości dwie poduszki przy ściance nie miały wpływy prawie żadnego, ale już komora głośnika średniotonowego wygląda na wypełnioną całkowicie. Wobec tego średnie tony, i oczywiście wysokie, musiały być bardzo klarowne. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że na górnej ściance jest materiał dźwiękochłonny. On też nie działa prawie wcale.
W odniesieniu do płaskich membran, to obecnie są rzadkością. Jednak tak zrobiony głośnik też jest trochę bardziej płaski. Warstwa materiału dźwiękochłonnego bezpośrednio za nim może być grubsza niż za zwykłym.
Kolejne przykłady to już XXI wiek.
![]() |
| Rys. 3. W porównaniu do lampowych radioodbiorników i telewizorów faktycznie jest sporo materiału dźwiękochłonnego. A że on przyklejony do ścianki prawie wcale nie działa, to już inna rzecz. |
Odnośnie tego przykładu oraz kolejnych pojawiają się jednak wątpliwości. Czy tak było faktycznie, czy też może fotograf wyciągał część materiału dźwiękochłonnego, żeby zdjęcia wyszły ładniejsze? Raczej nic nie wyciągał, ale kto to może wiedzieć poza fotografem i posiadaczami sprzętu, którzy go porozkręcali...
![]() |
| Rys. 4. Aktywnych kolumn dobrze wytłumić się nie da. Ale gdyby wzmacniacze i zasilacze były na zewnątrz, to i owszem. |
Ten przykład pokazuje, że dobre wytłumienie kolumn aktywnych jest niewykonalne. Podobnie jak wytłumienie wnętrza lampowego radia i telewizora. Nawet jakby ktoś chciał dać więcej maty tłumiącej, do tych aktywnych kolumn, nie do telewizora z rozgrzanymi do czerwoności lampami, to nie ma miejsca, a skrzynka w sumie spora. Nie będzie chyba większej przesady w stwierdzeniu, że aktywne monitory studyjne nie mają prawa dobrze grać, bo się ich nie da porządnie wytłumić.
![]() |
| Rys. 5. Za wzór do naśladowania metody wygłuszenia obudowy ten przykład służyć nie może, ale jak wykonać dobre usztywnienie owszem tak. |
Mata na ściankach nie daje prawie nic. Musi buczeć, bo to komora niskotonowa.
![]() |
| Rys. 6. Zwrotnica jest bardzo skomplikowana, ale większą rolę odgrywa wygłuszenie obudowy. |
W odniesieniu do rys. 6. to wydaje się, że ten głośnik jest jakiś krzywy, przy czym nie chodzi o pierścień na pierwszym planie. Wytłumienie - standardowe, czyli nie dające prawie nic.
![]() |
| Rys. 7. Ta zwrotnica ma pięćdziesiąt części. Wyrównano w ten sposób przebieg impedancji kosztem charakterystyki częstotliwościowej. |
W opisie tych kolumn podano, że faktycznie nie ma żadnego wytłumienia poza tym, co widać. Ponadto te bardzo cienkie ścianki są wyklejone sprasowaną matą poliestrową. Porowaty materiał tłumiący na ściankach nie ma racji bytu w komorze niskotonowej. Przy ściankach nie ma ruchu cząsteczek powietrza, więc żaden materiał porowaty nie działa. A sprasowana wata to chyba wciąż materiał porowaty. Poza tym, żeby obudowa nie rezonowała, wstawiono te "usztywnienia" z pleksy.
Przykładów mogłoby być więcej i znacznie młodszych. Najnowszy z powyższych ma już kilkanaście lat i żaden z głośników nie jest już produkowany.
Buczenie i huczenie jest taką jakby tradycją od dziesięcioleci. Mało komu to przeszkadza, raczej wręcz przeciwnie, przecież doradcy na forach piszą, żeby nie wytłumiać bardziej. A w poradnikach DIY piszą inni doradcy, że ścianki właśnie się wykłada matą. Tak się robi, ale akurat nie powinno się tak robić.
Stary sprzęt grający zawsze trochę huczał. Można znaleźć kolumny dobrze wygłuszone, czyli grające poprawnie. Ale w recenzjach nikt na to nie zwrócił nigdy uwagi. A te bucząco-huczące wywoływały nawet więcej entuzjazmu wśród recenzentów. Może jak nic nie huczy, to jest jakoś dziwnie i czegoś brakuje.
Przyzwyczajenie jest drugą naturą. Może jednak przyszedł już czas na odzwyczajanie się od huczenia?







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz