sobota, 28 lutego 2026

Neutralna charakterystyka jednak jest najkorzystniejsza

Najlepsze monitory mają charakterystykę neutralną, tzn. płaską

Realizator dźwięku nie może dobrze wykonać swojej pracy, jeśli nie słyszy tego, co robi - powiedział Andrzej Lipiński. Najlepiej zobaczyć to na przykładzie. Można też wykazać, że także audiofil usłyszy najwięcej na kolumnach z płaską charakterystyką

Rys. 1.

O tym „czymś” co pokazuje wykres była mowa w poprzednim poście.

Realizator dźwięku ma mix, w którym są dwa problemy. On oczywiście nie wie, że są jakieś problemy, musi sprawdzić czy wszystko jest ok. Problemy są zaznaczone strzałkami, które wskazujące ich częstotliwości (100 Hz i 4,5 kHz). Poza tym te problemy nie są jakieś ewidentne, ale subtelne, a więc ciche.

Z wykresu widać, że kolumny grają przy tych 100 Hz kilkanaście dB za cicho. W takim razie ten błąd mixu będzie o kilkanaście dB cichszy niż jest w rzeczywistości. A dlatego, że w ogóle jest cichy, to znaczy, że na tych kolumienkach będzie bardzo trudny do usłyszenia. Możliwe, że w ogóle nie do zauważenia.

Teraz problem przy 4,5 kHz. Też będzie bardzo trudny do wyłapania, bo jak widać na rysunku po lewej i prawej stronie (w kółeczkach) przy mniej więcej 2 kHz i 5,5 kHz jest głośno, wobec tego 4,5 kHz będzie skutecznie zagłuszane.

W odniesieniu do sprzętu audiofilskiego jest podobnie. Oczywiście w przypadku domowych kolumn obowiązuje zasada +/-3 dB. Właśnie z tego względu, że taka tolerancja gwarantuje, że żaden zakres nie będzie się wybijał kosztem innego.

Można to wyjaśnić opisowo w ten sposób, że słuchacz chciałby mieć wrażenie, że słucha zespołu tak, że wszystkie instrumenty i głosy są zrównoważone pod względem głośności a nie, że np. kontrabasista stoi dwa metry bliżej niż wokalistka i ją zagłusza. A przypadku tego czegoś z rysunku byłoby odwrotnie akurat, bo kontrabasista stałby parę metrów za wokalistką. Z kolei sama wokalistka, chociaż dysponująca pięknym głosem, byłaby słyszalna jak skrzecząca czarownica, z powodu tych rezonansów.

Ale to wszystko są rzeczy znane. Jeszcze inna rzecz jest powszechnie znana, ale warto ją przypomnieć. Mianowicie są ludzie, którzy będą się upierali, że jak by się zmieniło kable i bezpieczniki, to brzmienie tego czegoś z rysunku by się poprawiło. Więcej wymienić się nie da, bo to monitory aktywne. Ale faktycznie udałoby się znaleźć takich, co będą uważać, że wymiana kabli i bezpieczników wszystko poprawi i monitory będą grać o co najmniej dwie klasy lepiej. 


piątek, 20 lutego 2026

Iluzje na kostki

W dokumentalnym filmie o pewnym muzyku można zobaczyć coś takiego:

Fragment kadru.

Na te "kolumienki" można trafić dość często w różnych materiałach zajmujących się muzyką, jej nagrywaniem itd.

W sieci jest test tych głośniczków:  https://www.audiosciencereview.com/forum/index.php?threads/avantone-pro-mixcube-monitor-review.42817/

Autor testu napisał tak: " I have not see such a bad response from any other speaker. Not only does it lack any kind of flat response, there are clear resonances after natural response of the driver starting at 5 kHz."

W komentarzu znajdujemy natomiast: "double yuck".

Teraz proszę sobie poczytać co pisze o tych głośnikach producent na swojej stronie.

Mówi się o tych głośnikach zazwyczaj, że są one zrobione tak, że można wychwycić błędy w miksach itp. ponieważ nie mają zwrotnicy, która jakoby coś przeszkadza w ocenie "średnicy" i takie tam inne bajędy.

Jakim cudem realizator dźwięku ma faktycznie coś usłyszeć używając czegoś tak okropnego?

Ale może ja podchodzę do tematu źle? Może nie chodzi o to co jest, tylko o coś zupełnie innego? Przecież są ludzie, którzy wierzą, że kabel coś zmienia, wtyczka też, a nawet kabel cyfrowy wpływa na sałnd. Może chodzi o złudzenia, które są fajne i lubiane. A że się chodzi w zimie w trampkach to co? Wszyscy chodzą.

A jakie jest największe złudzenie w audio? Że się wszystko świetnie słyszy. Fajno jest. A jak ktoś myśli mając sześć czy siedem dych na karku, że wszystko świetnie słyszy przez te kosteczki, to ma dwa złudzenia na raz i dlatego podwójnie dobry humor.

Szokuje jednak, że tym audioiluzjom ulegają także zawodowcy. Może gdyby nie ulegali, to płyty nadawałyby się do słuchania nawet w wieku emerytalnym.

czwartek, 5 lutego 2026

I’m 68, my hearing is great

Jeżeli się przejrzy komentarze na temat artykułu "24/192 Music Downloads ...and why they make no sense", który jest dostępny w tłumaczeniu na blogu, to można znaleźć np. coś takiego: 

I’m 68, my hearing is great up to 12.4kHz, and I can hear improvement in each increase in resolution up to DSD256. People so often stress the high frequencies, but 99% of music is under 6kHz, and I can hear perfectly an octave above that, so differences are easy for me to discern. For me, each increase in resolution improves noticeably the transients and decays, and the ambience of the music. Things like imaging have minor improvements too.

Wypowiedź ma już swoje lata, podobnie jak i sam artykuł. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Przede wszystkim charakterystyczne jest przekonanie o tym, że się słyszy świetnie. W wieku 68 lat to jest iluzja, ale miła. Poza tym znamienne jest to, że autor komentarza jest przekonany, że świetnie słyszy do 12,4 kHz. Najpewniej obejrzał sobie film z "testem" słuchu i zauważył, że słyszy 12,4 a potem już nie. Taka metoda badania słuchu jest fajną ciekawostką, ale nic nie mówi o faktycznej jego kondycji. Prowadzący blog też tyle usłyszy, a nawet trochę więcej, w końcu jest dziesięć lat młodszy, jednak ton testowy będzie bardzo głośny. Składowe muzyko o tych częstotliwościach są o wiele cichsze. I dlatego prowadzący blog nie słyszy w nagraniach nic powyżej 10 kHz czy nawet 8, w zależności co i jak zostało zrealizowane (zdewastowane).

Faktycznie czegoś można się dowiedzieć o swoim słuchu wykonując profesjonalne badanie progu słyszenia. Ale to i tak tylko wstęp do odkrywania stopnia pogorszenia się słuchu. Ale zmilczmy o tym, żeby nikogo nie dołować.

Następnie autor wypowiedzi pisze, że 99% muzyki jest poniżej 6 kHz. To się zgadza. Ale to, że on jest przekonany, że świetnie słyszy jeszcze oktawę wyżej jest, jak już napisałem, iluzją. On był w świetnym nastroju, jak to pisał, ale dlatego, że nikt nie wie czego nie słyszy. Pomaga tu czasem pamięć, ale jak ktoś myśli, że dźwięk jest świetnej jakości i "ciepły", to jest ok., że on nie słyszy nic z wysokich tonów głośnych jak tornado odtwarzanych na niewyszukanym sprzęcie trzy dekady wcześniej.

Iluzją jest też przekonanie, że wraz ze zwiększeniem częstotliwości próbkowania on słyszy różnice w transjentach, wygasaniu i w atmosferze czy przestrzeni. Plik 192/24 nie różni się niczym od takiego 44/16 w treści do powiedzmy 20 kHz. Różnica jest powyżej granicy słyszenia nastolatków, więc tego nikt nie usłyszy. Może nietoperze.

Ktoś, kto ma swoje lata, a pomimo tego jeszcze dość dobrą pamięć i pamięta jak co brzmiało dawniej, nie chce słuchać płyt, bo go to stresuje. Są źle zrealizowane i nie nadają się do słuchania przez starszych ludzi. Z filmami też nie jest lepiej. Tam też sałnd indżiniły poczyniły wiele złego.

Naprawdę ignorancja jest błogością.