Przeskalowanie DVD do 1080p jest niewykonalne bez zauważalnej utraty jakości. 1080 podzielone przez 576 daje 1,875. Żeby skalowanie nie powodowało strat jakości tych linii powinno być 1152. Jest ich jednak o 72 za mało, co skutkuje utratą ostrości. Jednak odtwarzacze DVD z funkcją skalowania do 1080p, jak również odtwarzacze Blu-ray, robią to w ten sposób, że o obrazie można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest nieostry.
SD do 1080p dobrze przeskalować się nie da, bo nie jest to skalowanie całkowitoliczbowe, więc żeby to ukryć sztucznie wyostrza się obraz. Skutek tego jest taki, że jest on jakby "ziarnisty" czy też "brudny", są nienaturalnie uwypuklone artefakty kompresji, a linie ukośne "schodkowane".
Chcąc wykorzystać starszy telewizor i odtwarzacz nie da się uzyskać bardzo dobrej jakości obrazu, nie wspominając o zniekształconym, bo przyspieszonym dźwięku. Można jednak trochę poprawić obraz w ten sposób, że odtwarzacz zostanie ustawiony na wysyłanie sygnału 576. Wtedy telewizor zadziała tak, że obraz zostanie wyświetlony z overscanem, ale już samo skalowanie będzie x 2. Prawdopodobnie nie będzie to równe 2, ale trochę więcej niż 2. Obraz będzie znacznie bardziej naturalny, bez sztucznego wyostrzenia i uwypuklenia artefaktów kompresji. Zniknie, a przynajmniej zmniejszy się, problem z ukośnymi liniami.
Mając starszy, a więc 1080p, telewizor i nowoczesny odtwarzacz 4k można uzyskać dobry dźwięk, bo niektóre potrafią odtworzyć film z szybkością 24 fps, ale można też jednocześnie popsuć obraz. I tu należy ustawić standard sygnału na 576.
Najlepsza sytuacja jest wtedy, gdy telewizor ma rozdzielczość 4k i odtwarzacz tak samo. Jednak i wtedy trzeba ustawić sygnał na wyjściu odtwarzacza na 576. Wtedy telewizor wykona prawidłowe skalowanie SD od razu do 4k, co daje bardzo dobrą jakość. Jeśli jest taka możliwość, to prawdopodobnie lepiej będzie zrezygnować z wszelkiego "ulepszania" obrazu przy użyciu AI.
Ogólnie rzecz ujmując dla wszystkich telewizorów: z DVD odtwarzacz musi wysłać sygnał oryginalny, bez skalowania. Mając sprzęt 4k można też przetestować czy lepiej skaluje telewizor, czy odtwarzacz, jednak zawsze musi być to skalowanie od SD do 4k.
W odniesieniu do komputerów, to mając monitor 1440p lub 4k (jak również 5k), nie trzeba nic zmieniać w ustawieniach obrazu. Jedyna rzecz to zmiana szybkości odtwarzania na 24 fps. Natomiast jeżeli ktoś ma monitor 1920 x 1080 (lub 1920 x 1200), to powinien w VLC wykadrować obraz przez odjęcie w sumie 72 linii z dołu i z góry. Czyli obcina się 36 na górze i na dole. Filmy kinowe i tak mają tam czarne pasy, więc to żaden problem, a obcięte boki nikogo nie powinny martwić. W końcu jeszcze niedawno telewizja nadawała w 4:3, więc obraz był wykadrowany znacznie mocniej. Korzystając z kadrowania trzeba też obciąć pewną liczbę linii po bokach w przeciwnym razie obraz "nie urośnie" na wysokość, tak samo jak i współczynnik skalowania.
Kadrowanie w komputerze jest też uzależnione od samego wydania na płycie. Czasem obraz ma dodatkowe marginesy. Jednak trzeba pamiętać, że w pionie należy obciąć w sumie 72 linie i ani jednej mniej. Można uciąć więcej, czasem nawet trzeba, a to ile się kadruje po bokach trzeba obserwować w trybie pełnoekranowym. Okienko narzędzi będzie na wierzchu, dopóki się go nie zamknie.
Na koniec pytanie. Czy ktoś spotkał się w czasach odtwarzaczy DVD z funkcją skalowania i odtwarzaczy Blu-ray ze zdaniem, że skalują one płyty DVD źle? Bo, że skalują świetnie, to pisali wszyscy. Przypuszczalnie pisali to ci sami, którzy "słyszeli" wpływ kabla cyfrowego na jakość dźwięku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz