Kiedyś pewna dość znana osoba z kręgu audio powiedziała w odniesieniu do słuchawek, że po zastosowaniu EQ grałyby tak samo. Inna, równie znana osoba, odpowiedziała na to pytaniem: czy wszystko jest takie samo? Nie wszystko jest takie samo, ale po wyrównaniu charakterystyki słuchawek przy pomocy EQ będą brzmieć bardzo podobnie.
W przypadku kolumn głośnikowych stosowanie EQ nic nie da, bo i tak będą grać bardzo różnie. Jest to spowodowane nie tylko tym, że – jak się często podkreśla – kolumny promieniują wiązkę o różnej szerokości w zależności od częstotliwości. Ale nawet gdyby wstawić je do komory bezechowej i zastosować EQ, zawsze będzie to inny dźwięk. Odmienne brzmienie różnych typów kolumn jest spowodowane, poza charakterystyką częstotliwościową, odmienną ilością i intensywnością rezonansów oraz czasem ich wygasania.
Przykład pierwszy pokazuje bardzo dobre kolumny. Występuje tu niewiele rezonansów, które szybko wygasają.
![]() |
| Rys. 1. |
![]() |
| Rys. 2. |
Trzeci przykład pokazuje, że wyrównanie charakterystyki i tu nic nie da. Rezonanse są zbyt silne i wygasają zdecydowanie za wolno.
![]() |
| Rys. 3. |
Czwarty przykład to coś nieprawdopodobnego. Mimo tak złej charakterystyki i paskudnych rezonansów recenzenci uznali te kolumny za całkiem dobre.
![]() |
| Rys. 4. |
Piąty przykład to dwie kolumny.
![]() |
| Rys. 5. |
A w ostatnim przykładzie mamy już pomiarową katastrofę, za którą trzeba było zapłacić naprawdę duże pieniądze. Para tych kolumn kosztowała tyle, co dobry nowy samochód, i to wcale nie taki z tych najmniejszych...
![]() |
| Rys. 6. |
Wyrównanie charakterystyki kolumn z rys. 6 wymagałoby użycia komputera, chociaż i wtedy efekt mógłby być dość umiarkowany. Rezonansów jest jak zatrzęsienie. A jak na ironię, producent zamocował głośnik wysokotonowy w taki sposób, żeby nie przenosiły się na niego drgania obudowy. Jak widać, skuteczność tego jest „powalająca”.
A jaka by była reakcja słuchacza w salonie? W odniesieniu do pokazanych tu kolumn za najlepsze uznałby pewnie te najgorsze, z rys. 6, gdyż brzmiałyby „najciekawiej” i miały „najbogatszy” dźwięk. No i pewnie też najgłośniejszy.
Zrobienie kolumn z wyrównaną charakterystyką i bardzo krótkim czasem wygasania nie stanowi większego problemu. I choć w pomiarach wypadałyby świetnie, a obiektywnie gwarantowałyby najlepszą możliwą jakość dźwięku, to w salonie mało kto uznałby je za dobre. Nie za najlepsze – w ogóle za dobre. Dla wielu mogłyby się okazać najgorsze.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz