środa, 27 sierpnia 2025

Normy progu słyszenia dla osób narażonych na hałas i dla realizatorów dźwięku

Tym razem zaczynamy od rysunku:

Rys. 1. Podwyższenie się progu słyszenia dla ludzi narażonych na hałas. Na pierwszy rzut oka on się obniża, ale faktycznie to podwyższa, tzn. o taką wartość słyszy się gorzej.


Te wyniki są wzięte z publikacji zajmującej się słuchem ludzi pracujących w branży nie mającej nic wspólnego ze sprzętem audio, niemniej oni są narażeni na hałas i ten hałas mocno szkodzi.

Ktoś może powiedzieć, że w takim razie realizatorzy dźwięku nie odnoszą się do tych wyników. Oczywiście, że nie, ale oni w swej pracy są stale narażeni na hałas. Sami go sobie robią bo muszą. Pewne rzeczy da się wychwycić po cichu, ale nie wszystko. W reżyserkach raczej nie słucha się po cichutku. Taki przykład.

Pewien polski zespół nagrał płytę i okazało się, że było tam słyszalne szczekanie psów. Może ktoś otworzył okno, nie pamiętam. Potem to usunięto, chyba w jakimś zachodnim studio. Jednak to pokazuje, że nie można słuchać za cicho, bo się przeoczy coś, co zauważą potem nabywcy w domu.

Są dwie wersje tych badań:

Rys. 2. To co jest zaznaczone ramką zostało odczytane z rysunku 1. Jednak z oryginału, a nie mojej kopii. Kolejno: wyniki dla 50 percentyl, następnie 5 percentyl (ramka), zestaw trzeci oraz czwarty to to samo co pierwsze dwa, ale po wyzerowaniu, co pokazuje różnicę w postrzeganiu barwy, a raczej utratę wysokich tonów po zwiększeniu głośności we wzmacniaczu czyli skompensowaniu ogólnej utraty czułości słuchu.

Jeżeli ktoś to wszystko sobie waży lekce, to proszę się zastanowić.

Każdy się zestarzeje chyba, że nie dożyje. Taka utrata słuchu czeka każdego. Większa, mniejsza. Może to nastąpić wcześniej lub później, ale nie ma na to rady. Jak się pogorszy wzrok, to pomogą okulary. Na pogorszenie słuchu nic nie pomoże w pewnym miejscu. Nic nie da robienie głośniej, ani regulacja barwy. Jak zabraknie 30 dB to jest pozamiatane. Żyć się da i normalnie funkcjonować, można nawet sobie nie zdawać sprawy. Ale muzyki słuchać się nie da. Realizatorzy dźwięku wbijają gwoździe w tą trumnę.

Radio na AM, czyli np. na falach długich, nadaje z pasmem do jakichś 5 kHz. Proszę zwrócić uwagę, że  czterdziestolatek mający dobry słuch (50 percentyl) słyszy 4 kHz 8 dB słabiej, a ten mający słuch zły (5 percentyl) nawet 23 dB gorzej.

Wobec powyższego realizacja nagrań w ten sposób, żeby zapewnić pełną czytelność jest rzeczą kluczową. Tylko, że nikt tak nie robi. Nikt o tym nawet nie mówi.

Czytelność w nagraniu polega na tym, że powinny być słyszalne wszystkie oryginale składniki bez względu na wiek i słuch odbiorcy. W praktyce oznacza to, że osoba np. mająca 80 lat powinna usłyszeć dokładnie to samo w nagraniu, co usłyszy na żywo.

Powtórzmy: osoba czterdziestoletnia nie słyszy perfekcyjnie stacji radiowych na falach długich czy średnich. Nawet to jest już poza możliwościami słuchu. Ale na forach internetowych ludzi pytają o kable sieciowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz